Konie i jeźdźcy oraz inne końskie sprawy ...

Obrazek tytułowy

Konie ...


"Dobry koń arabski winien nosić na sobie dorodnego mężczyznę, jego broń, jedzenie dla niego i siebie i chorągiew w wietrzny dzień, wlec trupa za sobą i cały dzień biec bez jadła i napoju."

Bask

Tym aforyzmem i obrazkiem "pożyczonym" (wybaczcie mi!) ze świetnej janowskiej strony:
www.janow.arabians.pl
otwieram pierwszą stronę mojej witryny poświęconej koniom - które już od prawie dziesięciu lat są moją pasją, wręcz obsesją i ucieczką od wszelkich problemów dnia powszedniego, lekarstwem dla mojego ciała i mojej duszy.
Araby, konie nad końmi, to zwierzęta o niezwykłym pięknie, charakterze jak i niespotykanej sile i wytrzymałości. Trudno dziś znaleźć wśród koni gorącokrwistych rasę, w której tworzeniu nie brałyby udziału araby lub szerzej - konie orientalne. Niemal jak paradoks brzmi to, że pełna krew angielska wywodzi się w prostej linii od czystej krwi arabskiej.

Na drugim biegunie znajdują się mniej lub bardziej prymitywne konie zimnokrwiste. To, że mój zachwyt budzą konie czystej krwi arabskiej nie znaczy, że te drugie nie przyciągają mojej uwagi. Budzą wielki szacunek te ciężko pracujące "grubasy", wśród których są zarówno małe kuce jak i rzadko spotykane olbrzymy. Na poniższym zdjęciu podziwiamy z żoną dzielne, góralskie koniki w zimowej scenerii Doliny Roztoki.

w Dolinie Roztoki

No a środek, to już można opisać tylko w pokaźnej encyklopedii. Od kucyków, poprzez konie małe, do koni dużych. Od koni pracujących np. w rolnictwie czy policji, poprzez konie rekreacyjne, aż do koni startujących w wysokim wyczynie sportowym. Od koni za "parę złotych", do koni za miliony dolarów. Następne zdjęcia przedstawiają mnie z bratem na "normalnych" koniach, w czasie rodzinnej imprezy jeździeckiej i mojego syna Michała odbywającego przejażdżkę na kucu rasy fiord - wszystko w okolicach Poznania.

z Pawłem Michał na fiordzie

Bo muszę dodać, że przez pewien czas końskim bakcylem była zarażona cała rodzina moja, mojej siostry i mojego brata. Niestety, z różnych powodów niektórym osobom to już "przeszło". Mam jednak nadzieję, że przynajmniej u części z nich to raz zasiane ziarno znów kiedyś zakiełkuje. Na ostatnim na tej stronie zdjęciu jest mój najmłodszy syn, Bartek. Miał wtedy jedenaście lat i mimo, że tutaj korzysta z pomocy swojego wujka, był już wytrawnym jeźdźcem z bieszczadzkim stażem.

Bartek na Alce

Zapraszam na następne strony tej witryny.






Strona utworzona dnia 31-07-2000
przy pomocy programu
Pajączek Light