Forum Nasza Szkapa Strona Główna Nasza Szkapa
forum ło qniach


odwiedź naszą stronę:

www.naszaszkapa.pl



Nie pytaj, co Szkapa może dać Tobie. Zapytaj, co Ty możesz dać Szkapie?

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

***** Zlot 2006 *****
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13, 14, 15  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Nasza Szkapa Strona Główna -> O koniach na poważnie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
T.B.
koniuszy


Dołączył: 17 Maj 2005
Posty: 5648
Skąd: Koziegłowy koło Poznania

PostWysłany: Czw. 04 Maj. 2006, 05:54    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Witam po zlocie! Smile

Wróciliśmy o północy, a teraz świt blisko - więc w telegraficznym skrócie.
Megane z Tomkiem i my (L.B. + T.B.) z Ewikiem dotarliśmy do Żukowic w jednym czasie - w sobotę wieczorem. Rozlokowaliśmy się tutaj:



i tutaj:



Następnie razem poszliśmy przywitać się z Montaną oraz ekipą Roleski Ranch z właścicielką na czele.



Patrząc od lewej strony zdjęcia i zgodnie z ruchem wskazówek zegara, wokół stołu siedzą:
Megane,
Tomek,
ktoś z RR kogo nie umiem teraz zidentyfikować (widać czubek głowy),
słynny Treser, który wniósł mnóstwo dobrego do naszego spotkania (ale to jest godne osobnej i długiej opowieści),
Ewik,
Montana, której - poza wszystkim innym - dziękuję za ten wspaniały pomysł spotkania się w Żukowicach,
Wojtek - syn Montany,
Katarzyna Roleska - właścicielka Roleski Ranch, nasza niezastąpiona gospodyni ale przede wszystkim - wybaczcie mi to proste ale jedyne określenie - KONIARA,
Saidy,
Bogdan Czarnik, którego przedstawiać nie trzeba, który prowadził nam jazdy i któremu - nie wnikając w szczegóły - jestem osobiście bardzo wdzięczny (ci co byli wiedzą za co),
L.B.,
no a T.B. robi zdjęcie.

I od tej chwili właściwie nie mieliśmy wolnej chwili. Bo jeśli nawet sami czegoś nie robiliśmy, to mieliśmy na co patrzeć. No a sami to byliśmy wożeni dwukółką:



próbowaliśmy zostać kowbojami:



jeździliśmy (znaczy się - oni jeździli) w terenie:



byliśmy na wycieczce do Stada Ogierów w Klikowej:



odwiedzaliśmy Alexa Jarmułę (na zdjęciu obok niego Sasza Syachin - jeśli dobrze napisałem nazwisko):



mieliśmy ognisko:



Poza tym - jak już wspomniałem - podglądaliśmy i jeszcze raz podglądaliśmy. Na przykład Bogdana:



Osobny temat to konie w RR. Mam dużo zdjęć w tym część zrobionych przez Ewika. Ale o tym później, bo muszę je dobrze przejrzeć. Myślę, że niektóre zobaczycie dopiero w naszym wiosennym końkursie. Na zakończenie popatrzcie jeszcze raz na naszą gromadkę:




No a Ciebie Szkapowiczko/Szkapowiczu dlaczego nie było z nami?




Nie sposób nie wspomnieć, że mieliśmy przyjemność poznać rownież Państwa Roleskich, rodziców Kasi, a na koniec zostaliśmy obdarowani zestawami produktów Firmy Roleski.


Poznaliśmy też osoby z forum WWR. Na przykład Ewso i Black Wolfa. Jeśli jeszcze kogoś, to Montana na pewno uzupełni.


No i objadaliśmy się ze smakiem pysznym jedzeniem u "Jasia i Małgosi". Smile


A świt zrobił się już dawno.
_________________

Nie ufam ludziom, którzy zajeżdżają konie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Montana
Nasza Szkapa
Nasza Szkapa


Dołączył: 20 Maj 2005
Posty: 4081

PostWysłany: Czw. 04 Maj. 2006, 08:16    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Była jeszcze Tarnika ze Szkapy.
No i liczni czytelnicy wwr i naszego forum.
Jak np. Ruda Magda-Bunia.
Zdjęc ja nie mam żadnych.
A relacja?
Muszę odespać i napiszę.
Wstępnie było bardzo bardzo fajnie.
Szkapowicze są w realu świetni.
Nie wiem,czy to tylko moje wrażenie,ale wydawało mi się,że znamy się od lat jak łyse konie.
Specjalne podziekowania dla Szkapy od Pana Marka Roleskiego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Montana
Nasza Szkapa
Nasza Szkapa


Dołączył: 20 Maj 2005
Posty: 4081

PostWysłany: Czw. 04 Maj. 2006, 10:04    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No to było tak:
Piątek –nie spałam tylko chodziłam w Krakowie z kata w kąt bo się bardzo denerwowałam czy wszystko się uda.
Sobota-dojechaliśmy z Wojtkiem około południa .Chodziłam w Żukowicach z kąta w kąt bo się bardzo….etc. Zaraziłam nerwowym oczekiwaniem parę osób, głównie Szamana ,który wyczekiwał patrząc w drogę. Reszta zachowała olimpijski spokój.
Pojawiła się Tarnika ,której w pierwszej chwili prawie nikt nie poznał –bo tak się już na gości nastawiliśmy.
Wreszcie na ścieżce ukazali się Szkapowicze. T.B ze swoją szlachetną siwizną i L.B o wyglądzie nastolatki. Megane z mężem Tomkiem i dwiema pięknymi suczkami na smyczach.
Szaman,pies Bogdana spojrzał na mnie przez ramię z aprobatą. Chojrak- jamnik Kasi R –porzuciła wszelką godność i się natychmiast zakochał.
Ewik – jakiś taki naturalny-jakby zawsze u nas była.
Troszkę pogadaliśmy i goście poszli na kolację.
W tym czasie Ojciec Kasi R –zarządził i własnoręcznie wyczarował namiot wojskowy na wieczorne spotkanie –bo deszcz wisiał w powietrzu.
Wisiał niedługo, bo spadł.
Posiedzieliśmy sobie wieczorkiem przy świecach i lekkich napojach .
Niedziela: od rana jakieś końskie zajęcia. Jazdy i nasze i gości. Klasyczne :Tresera, moja, Wojtka , Ewika i Magdy Buni, westowe treningi Bogdana i Saidy, westowo klasyczne Ewso. No i westowe pierwsze kontakty Szkapowiczów. Calutki dzień tylko kurz się sypał z ujeżdżalni. Pierwsze spacery dwukółką-stępikiem. Wieczorem spotkanie integracyjne u Ewika- przebiegu nie znam bo padliśmy wcześnie spać i nie dotarliśmy.
Poniedziałek: od rana na ujeżdżalni , Ewik dorwał się do miotły ,mimo naszych protestów, potem wstępna wizyta u Państwa Jarmułów w Furioso.
Potem wyjazd w teren Szkapowy pod czujnym okiem Bogdana i Saidy i wieczór polsko-fiński u Alexa przy gitarze.
Wtorek: od rana jak zawsze ,jazdy ,potem wyjazd do S.O Klikowa, przejażdżki dwukółką i westowe profesjonalne jazdy Szkapowiczów. Wieczorem ognisko i gawędy koniarsko wojskowe. Do Roleski Ranch przybył trener i sędzia Wojtek Adamczyk .Szkapowicze byli świadkami tego historycznego momentu.
L.B i T.B w imponujących kapeluszach.
Środa- jeszcze jazdy i klasyczne i westowe z ciężką głową. Pakowanie się i wyjazdy.

Mam nadzieję, że pobyt spełnił oczekiwania.
Roleski Ranch jest zawsze otwarte na gości .
A Szkapowicze zainaugurowali sezon z wielkim fasonem.
Wprowadzili wiele życia, humoru i miłej atmosfery.
Wszystkim bardzo za to dziękuję.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
damarina
roczniak
roczniak


Dołączył: 24 Lis 2005
Posty: 97
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw. 04 Maj. 2006, 10:06    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pozazdrościć, pozazdrościć...

I jaka piekna pogoda Smile)))


Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Montana
Nasza Szkapa
Nasza Szkapa


Dołączył: 20 Maj 2005
Posty: 4081

PostWysłany: Czw. 04 Maj. 2006, 10:10    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Piękna pogoda była raczej pogodą ducha.
Żukowice leżą tak,że były dokładnie na granicy frontów deszczu i słonka.
Troszkę popadało,troszkę było słonka i zimna.
Ale humory dopisywały.
Acha -jeszcze była wizyta nad Dunajcem,ale mnie tam nie było.
Jeśli cos pokręciłam-poprawcie.
Teraz chodzę z kąta w kąt bo żal mi,że ju się skończyło.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
T.B.
koniuszy


Dołączył: 17 Maj 2005
Posty: 5648
Skąd: Koziegłowy koło Poznania

PostWysłany: Czw. 04 Maj. 2006, 14:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dorzucę trochę bardziej końskich zdjęć.


Bogdan na Milesie O'Rima:




Miles O'Rima;




Ruda Magda na Buni:




Alex z Jurkiem:




Sasza na Diable:




My Joy:




Diabeł i Jurek to ksywki tych koni - jeśli dobrze je zapamiętałem. Prawdziwe ich nazwy są nie do zapamiętania dla przeciętnego człowieka. Smile
Czy ludzkie zdjęcia, jakieś scenki rodzajowe ze zlotu, też by Was interesowały? No i przyduście Ewika-Gąbkę do wypisania się tutaj, bo wchłonęła mnóstwo nowej wiedzy. Tak
_________________

Nie ufam ludziom, którzy zajeżdżają konie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Montana
Nasza Szkapa
Nasza Szkapa


Dołączył: 20 Maj 2005
Posty: 4081

PostWysłany: Czw. 04 Maj. 2006, 14:15    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

MNIE by interesowały scenki!!!!
Dawaj fotki.Dużo .Proooszę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
T.B.
koniuszy


Dołączył: 17 Maj 2005
Posty: 5648
Skąd: Koziegłowy koło Poznania

PostWysłany: Czw. 04 Maj. 2006, 14:40    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Już się wyjaśniło. Smile
Blondynka siedząca pomiędzy Tomkiem i Treserem, to Tarnika:




Ludzkie (i nieludzkie Milczy ) zdjęcia w takim razie przygotuję.
A jeszcze wracając do nowej wiedzy Ewika, to właściwie ma Ewik (chyba?) tematy na parę osobnych wątków - tak sobie myślę.
_________________

Nie ufam ludziom, którzy zajeżdżają konie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
ewik
masztalerz
masztalerz


Dołączył: 19 Maj 2005
Posty: 1238
Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw. 04 Maj. 2006, 20:02    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ufff
i co by tu napisać?
Było byczo! Laughing
Montana i Treser- niesamowici, Montana zaopiekowała się nami rewelacyjnie, dyskretnie wszystkiego dopilnowała, sprawiła, ze od pierwszego kopa poczuliśmy się jak u siebie w domu( a to ogromna sztuka), była Dobrym Duchem zlotu. Treser natomiast...Treser był Duszą całego zlotu. Uraczył nas pięknymi końskimi , niekońskimi opowieściami, w przedziwny sposób ta rogata nieco dusza dodała nam skrzydeł Smile Myślę, zę każdy po spotkaniu z Treserem jest dumny, że może nazwać siebie koniarzem Very Happy
Warto jest przejechać przez Polskę, żeby spotkać paru dobrych ludzi.
Natomiast reszta towarzystwa- na miejscu była także Saidy, razem ze swoją AQH Saidy- przyjęła nas wszystkich bardzo serdecznie razem z reszta westowego towarzystwa. Pomagała mi w czasie terenu- dzięki jej radom drugi galop był dla mnie już przyjemnością, a nie ciężka pracą. Razem obie Saidy wyglądają jak stworzone dla siebie. Powitała nas także Gospodyni, Kasia, która przyznała się, że Szkapę podczytuje i obiecała nawet zalogować się i coś napisać- nie zapomniałam o tym! Cool Kasia dodatkowo jeszcze zadbała o nas jak prawdziwa gospodyni, na pożegnanie zorganizowała ognisko, kiełbaski...wytrzymywała tez dzielnie moje wieczne pytania, pozwoliła uczestniczyć w codziennym życiu stajennym. Ogólnie z Kasią można chyba konie kraść Wink
stali bywalcy- bardzo otwarci, towarzyscy, weseli- każdy po 5 minutach czuł się jak "swój", rzadko spotykane zjawisko.
Po raz pierwszy mogłam zobaczyć z naprawdę bliska quartery- wrażenia bardzo pozytywne, małe kulki energii, z taakimi zadami, bardzo przyjacielskie i ciekawskie.
Nad westowo merytoryczną częścią czuwał Bogdan, wprowadzał nas w arkana sztuki westowej, jeśli kiedykolwiek komukolwiek wydawało się, że weście tylko się siedzi...to niech zastanowi się dwa razy. Ja na przykład całą pierwsza jazdę skupiałam się na tym, żeby wyjechać koło a nie jajo ROTFL Natomiast styl ma też tę zaletę, że w dość krótkim czasie kilku miesięcy można opanować rekreacyjne podstawy.
Bogdan jeszcze okazał mi iście anielską cierpliwość- zasypywałam go od samego początku gradem pytań, z każdej możliwej westowej dziedziny, a on cierpliwie, wyczerpująco mi odpowiadał- czasem tylko uciekał jeździć- na co oczywiście MUISIAŁAM popatrzeć Twisted Evil
Dodatkowo w krzyżowy ogień pytań wzięłam Wojciecha Adamczyka, już przy porannej kawie, odpowiadali mi razem z Bogdanem- następnie Bogdan uciekł jeździć, poszliśmy za nim popatrzeć- ja podziwiać, Pan Wojciech trenować, oczywiście nie przepuściłam okazji i maglowałam o wszystko związane z techniką jazdy popierając się jeżdżącym Bogdanem jako przykładem. W końcu nawet Pan Adamczyk uciekł na maneż i tam udzielał rad Bogdanowi....chyba byłam najbardziej męczącą jednostką w czasie całego wzlotu... Rolling Eyes
Trzy światy miał też ze mną Sam Pan Treser- roziskrzonym wzrokiem chciwie słuchałam wszystkiego co miał do powiedzenia- a mówił dużo i mądrze. Zamęczałam go własnymi teoriami, ale się nie poddał, a ja po pewnym czasie już tylko słuchałam, zapamiętywałam, słuchałam a w nocy nie mogłam zasnąć, bo "trawiłam" tę wiedzę.
Każdego ranka mogłam poobserwować Mistrza przy pracy- i tej na koniu i tej treserskiej, dwa razy Montana użyczyła mi swojej Tanii( za co chciałam jej głośno podziękować, zwłaszcza, ze namieszałam biednemu koniowi i psułam jej ciężka pracę. Tez mam konia i Montano wiedz, że DOCENIAM), pierwsza jazda była jedną ogromną lekcją pokory, Treser mówił mi treści- dla mnie rewolucyjne- bardzo się starałam, ale i tak wyniki były mocno mizerne- i nie jest to fałszywa skromność- miałam problem z utrzymaniem konia przy ścianie. Druga jazda tez była lekcją pokory, ale byłam już na to gotowa. Przez dwa dni zdążyłam nieco oswoić się z nową koncepcją i chociaż nadal nic mi nie wychodziło miałam troszkę większa świadomość tego co robię i tego czego nie potrafię jeszcze za nic zrobić. Treser był cały czas anielsko cierpliwy i jak dziecku wszystko tłumaczył, po dziesięć razy wszystko, nawet poczułam się troszkę niedowartościowana, bo ani razu na mnie nie huknął Trudno
Ale coś Wam moi drodzy powiem- oglądania Tresera, Montany i Wojtka(syna Montany) na koniu- to i lekcja pokory i wspaniały widok- wszystko robione lekko, lekkuchno, na jednym paluszku- po raz pierwszy na żywo mogłam oglądać tak wspaniale zrobione konie. Montana mnie pewno zamorduje- ale Szkapowicze, duście Montanę do oporu, niech opowiada o różnych ćwiczeniach, planach jazdy- ma ich w głowie mnóstwo i wszystkie godne polecenia!
Chciałam tez publicznie podziękować Treserowi- za ogromną chęć podzielenia się wiedzą, za to, ze ani przez chwilę nie poczułam się jak natręt, że każde moje pytanie było wstępem do całego nowego rozdziału końskiej wiedzy. I za okazaną sympatie i dobroć, Treser się mną po prostu jeździecko zaopiekował, czułam, że naprawdę mu zależy na tym, żebym jak najwięcej z tych spotkań wyciągnęła dla siebie.
Co by zakończyć już tą serię dziękczynną, powiem jeszcze tylko- było byczo, żałujcie Ci co nie byliście Tra-la-la!
Z różnych innych spostrzeżeń- Montana zauważyła- i miała rację- że to miejsce jest przystanią dla wielu przeróżnych nietuzinkowych charakterów i osobowości( sztandarowym przykładem Treser- takich ludzi już nie robią, a jak robili to i tak jednego na milion. Jakby Treser kiedykolwiek wydał autobiografię nikt by nie uwierzył, że to historia jednego człowieka, a nie połączone doświadczenia 100 ludzi) Moja uwagę zwróciły natomiast konia- również dobierane chyba ze względu na niezwykłość charakterów i osobowości. Te z którymi miałam do czynienia- Tania- to prawdziwa dama, ma własne zdanie na każdy temat, na wszystko musi wyrazić zgodę, nic na siłę. Bunia Treserowa- w sumie taka spokojna, taka miła, taka niepozorna- w czasie całego pobytu objawiła się jako niesamowicie grzeczny i posłuszny koń. Ale polecam każdemu spojrzenie temu koniowi w oczy... to taka sama rogata dusza jak jej pan, ale z miłości do niego zgodziła się być grzecznym koniem.
Saidy- to prawdziwa kobietka, dziewczęca, delikatna, jednym spojrzeniem potrafi owinąć sobie wszystkich dookoła kopyta i dobrze o tym wie.
Lester- na którym miałam przyjemność pojechać w teren- koń oryginał, doskonale dał mi odczuć, że wie ode mnie lepiej gdzie ma iść, ale jeśli mi bardzo zależy to ewentualnie możemy iść na kompromis. Bystrzacha.
Orsa- mogłam tylko poobserwować, ale widać, ze wzięła przykład z kolegów w stajni z achałtekińską krwią i sama sobie wybiera osoby z którymi będzie współpracować.
Grand na którym jeździłam- koń profesor, myślący za jeźdźca i za konia, nie obdarza od razu zaufaniem.
I tak dalej... same końskie osobowości tam sie zebrały, żeby dotrzymać kroku tym ludzkim Laughing
Kończę już tę przydługą tyradę.
pozdrawiam!
ewik
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Zagadaj na GG
KasiaK.
dwulatek
dwulatek


Dołączył: 15 Cze 2005
Posty: 160
Skąd: Puławy

PostWysłany: Czw. 04 Maj. 2006, 20:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ojej,jak fajnie,że się wszystkim podobało Smile pozdrawiam serdecznie Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
T.B.
koniuszy


Dołączył: 17 Maj 2005
Posty: 5648
Skąd: Koziegłowy koło Poznania

PostWysłany: Czw. 04 Maj. 2006, 20:10    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Parę słów na temat juniorów, ich obaw oraz ewentualnych obaw ich mam.


Uważam - nie wiem jak reszta - że nie ma żadnych przeszkód aby na szkapozloty przybywali juniorzy. Trzeba tylko pamiętać, że kolonia to nie jest i opiekunów obarczonych prawną odpowiedzialnością za juniorów nie będzie. W zwiazku z tym wątpię, żeby rodzice puścili na zlot juniora młodszego ale przecież juniorzy młodsi mogą przybyć z rodzicami. To nic, że dany rodzic nie interesuje się końmi - to na pewno nie będzie przeszkadzać we wspólnej zabawie. Jeśli zaś chodzi o juniorów starszych to wiem, że tak od 16-17 lat wzwyż rodzice zaczynają już zgadzać się na samodzielne wyprawy juniorów. I taraz - jestem święcie przekonany, że lepiej, bezpieczniej jest puścić ich (Was) tam gdzie będzie trochę seniorów, niż tam gdzie będą sami juniorzy. Jedno co, to dobrze byłoby aby junior miał jakąś sprawdzalną zgodę rodziców lub opiekunów na wyjazd, jazdę konną itp. Nie chodzi o nas - może tego przypadkiem zażądać np. gospodarz ośrodka jeździeckiego.

Ktoś poruszył sprawę alkoholu.
Tak. Dorośli piją alkohol i jeszcze np. palą papierosy. Tym bardziej nie odmówią sobie tego w czasie relaksu. I my - seniorzy - nie rożnimy się w tym nic a nic od Waszych rodziców. Prawda juniorzy? No i tak samo jak Wasi rodzice (mam nadzieję) - Wam na to nie pozwolimy. Przecież to proste jak konstrukcja młotka.

Natomiast o tak zwany "konflikt pokoleń" - o to, że nie będzie wspólnej zabawy - możecie się nie obawiać. Pomiedzy mną i Ewikiem na przykład jest taka różnica wieku, jak pomiędzy Ewikiem i tymi, którzy jeszcze się nie urodzili. I komu to przeszkadza?


Tak sobie właśnie myślę ja, T.B. Tak
_________________

Nie ufam ludziom, którzy zajeżdżają konie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
T.B.
koniuszy


Dołączył: 17 Maj 2005
Posty: 5648
Skąd: Koziegłowy koło Poznania

PostWysłany: Czw. 04 Maj. 2006, 20:22    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

KasiaK. napisał:
ojej,jak fajnie,że się wszystkim podobało Smile

A podobało się, podobało! A ile musieliśmy wysłuchać pochwał na temat KasiK., to tylko my wiemy. Smile

(No bo bliźnim też odrobinkę czasu poświęciliśmy.)
_________________

Nie ufam ludziom, którzy zajeżdżają konie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Szalona
rumak
rumak


Dołączył: 08 Lis 2005
Posty: 651
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Czw. 04 Maj. 2006, 20:51    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

cięszę się że było super i żałuje straaaasznie że mnie nie było z wami Smile ale jak to T.B. już napisałeś rodzice by nas (mnie) nie póścili a sami nie mogli jechać (a raczej nie chcieli) - mamie sie nie chciało a tata miał dwa dni w pracy pod rząd a potem to i jemu się odechciało cokolwiek Sad ale za rok jak będzie zlot to będę mu jęczeć i marudzić aż w końcu pojedzie ze mną Wink a i jeszcze jedno : WIĘCEJ SZCZEGÓŁOWYCH RELACJI I FOTORELACJI!! prosze! prosze! prosze! Very Happy
_________________
Megi :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Zagadaj na GG
T.B.
koniuszy


Dołączył: 17 Maj 2005
Posty: 5648
Skąd: Koziegłowy koło Poznania

PostWysłany: Czw. 04 Maj. 2006, 21:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jako pozlotową niespodziankę L.B. przyniosła mi dzisiaj ekskluzywny magazyn "Equestro", nr 3 (1/2006), gdyż jest w nim rozmowa z Aleksandrem (vel Alexem) Jarmułą, spisana przez Pawła Olbrycha.
No a na jednym ze zdjęć - ogromnym, na całą stronę - jest kowbojka pokonująca wiraż przy beczce. I niech mnie donder świśnie, jeśli to nie jest Damarina! Brawko

(Ale jeśli jednak nie jest, to przepraszam za pomyłkę Damarinę i osobę na zdjęciu.)


Nie znałem tego magazynu. Podoba mi się. Lekko snobistyczny (a może nawet bardzo? Milczy ) ale za to świetnie wydany, mnóstwo znakomitych zdjęć, ciekawe ciekawostki z kraju i ze świata. Jakieś minimum porad, jakaś recenzja książki, zero tabel z wynikami zawodów. W zasadzie same prezentacje miejsc, ludzi, koni, sportów konnych itp.
_________________

Nie ufam ludziom, którzy zajeżdżają konie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
ewso
źrebak
źrebak


Dołączył: 04 Maj 2006
Posty: 22
Skąd: Kraków

PostWysłany: Czw. 04 Maj. 2006, 21:29    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cieszę się bardzo, że miałam okazję poznać zwartą, niewirtualną grupę . Przykro mi, że nie mogłam aktywnie uczestniczyć w pobycie Szkapowiczów w Żukowicach, niestety obowiązki, pogonie za rowerkiem i ślizgi na zjeżdżalni skutecznie uniemożliwiają życie towarzyskie. Ci co byli wiedzą o czym mówięWink Serdecznie Was pozdrawiam i mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy ewso
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Nasza Szkapa Strona Główna -> O koniach na poważnie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13, 14, 15  Następny
Strona 11 z 15

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group